Nieistotne życie

CDBF697B-DDCC-4626-A1C8-0319D94F8D7D

Zasmuca mnie brak szacunku do życia. Do tego mniejszego życia, naszych mniejszych braci i sióstr, zwierząt. I nie chodzi mi wcale o masowe zabijanie w rzeźniach i sprzedawanie w kawałkach, bo do tego od wielu lat nie przyczyniam się w żaden sposób. Ale, chodzi mi o mnogość śmierci, z którą spotykam się jadąc samochodem.

A, że staram się nie jeździć szybko, to zauważam każdego kota, psa, wczoraj nawet dzika i jeża, potrąconego przez samochód. Mam zawsze wtedy taką refleksję, że to zwierzęce życie jest tak absolutnie nic nie warte dla ludzi. Zdarza się przecież, że kot najpierw potrącony, po chwili rozjechany na drodze i jego istnienie zostaje roztarte na asfalcie w niewielką, czerwoną plamę. Nikt się nawet nie pochyli, nie zapłacze, nie pochowa. Istnienie w nieistnienie, niezauważalnie i niepostrzeżenie.

Tymczasem dwa dni temu, w niewielkim zagłębieniu wypełnionym wodą, znalazłam pływającą kokoszkę. To niewielki ptak wodny, będący w Polsce pod całkowitą ochroną. W chwili, w której zauważyłam ptaszka, zauważyłam też kota, zbliżającego się cichaczem do potencjalnie łatwego łupu. Zareagowałam szybko, przegoniłam drapieżniki i okazało się, że ptak ma uszkodzone skrzydło i nie może odlecieć, dlatego pływa nerwowo w niewielkiej kałuży, obawiając się ataku. Nie zastanawiając się wiele, wyciągnęłam rannego ptaka, skrzydło zwisało bezradnie. Zobaczyłam śmiesznie długie, zielone nogi, zupełnie nieproporcjonalne do niewielkiego brzuszka i maleńkiej głowy. Od razy przypomniał mi się Stefan, z filmu „Odlot”, który na końcu okazał się jednak mamą radosnych pisklaków i to imię przylgnęło na chwilę do rannej kokoszki.

Niedziela była upalna, więc do kartonu włożyliśmy kilka dżdżownic i miskę wody. O ile robaki zostały szybko zjedzone, o tyle zamiast napić się z miski, Stefan wskoczył do wody i zajął bezpieczną dla siebie pozycję pływającą. Tak wyposażony, wyruszył w drogę, do najbliższego punktu ratującego zwierzęce życie, do Fundacji Dzika Nadzieja w Jedlinie Zdrój. Cieszyłam się, że są jednak ludzie, dla których znikomość tego życia nie ma znaczenia,  ludzie którzy chcieli dołożyć wszelkich starań żeby uratować złamane skrzydło.

Stefan został w kompetentnych rękach. Następnego dnia dowiedziałam się, że złamanie jest na tyle poważne, że zostanie przewieziony do Warszawy, do ptasiego szpitala doktora Kruszewicza, znanego z radiowej Trójki!

Nic nie posiada obiektywnej wartości, nawet życie. Nigdy się nie dowiemy, jaką samoświadomość posiada kot czy jeż i jak bardzo cierpi odchodząc z tego świata. Możemy jednak nadać temu życiu subiektywną wartość, wynikającą z czystego szacunku do wszelkiego istnienia. Wtedy pochylimy się nawet nad pszczołą, żeby wyjąć ją ze szklanki z sokiem i osuszyć jej mokre skrzydło na słońcu. Bo każde życie ma wielkie znaczenie i jest przejawem tej samej Siły Sprawczej.

Jedna uwaga do wpisu “Nieistotne życie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s