Psie życie

Pies, który przywitał mnie pierwszego dnia na Shali, pojawia się tutaj regularnie. W zasadzie pojawiają się dwa, bliźniaczo do siebie podobne. Ostatnio, pod koniec praktyki, kiedy nieliczne osoby kończyły swoją sekwencję, jeden z psów wszedł pomiędzy maty, zbierając swoją porcję miłości od uczniów. Nikt go nie przepędził ani nie wyrzucił. Wręcz przeciwnie, bez obaw położył się na macie Basi, więc Sharmila przyniosła dla niej dywanik, żeby mimo wszystko mogła wygodnie położyć się w relaksie obok niego.

Poza Shalą, psy mają tutaj ciężkie życie, w ogromnej większości są bezdomne, co jeszcze nie jest jakąś tragedią, bo klimat jest raczej łaskawy. Ale, są bezpańskie, a to już jest smutne, bo pragną bliskości człowieka, dotyku i pieszczoty za uchem. Zdarza się, że jeden, przebiegając po plaży zatrzyma się w pobliżu mojego ręcznika, rozciągnie w cieniu swoje ciałko. Myślę sobie, że wtedy śni o tym, że znalazł swojego właściciela, że teraz będzie miał swojego człowieka, który będzie go już zawsze karmił smakołykami.

Z drugiej jednak strony, można pomyśleć, że te psy prowadzą szczęśliwe życie Wolnych Duchów. Mogą chodzić gdzie chcą, bez smyczy czy kagańca, kiedy mają ochotę na kąpiel, to moczą tyłki w morskiej wodzie, a kiedy na drzemkę, kładą się w cieniu palmy. Wśród śmieci, zawsze znajdą jakieś resztki pożywienia. Wszystkie potrzeby mają zaspokojone.

Te nieliczne, które mają jednak swojego Człowieka, wychodzą na spacery na smyczy. Piją słodką wodę i dostają miskę karmy na czas. Ale, mieszkają za stalowym ogrodziem, godzinami wylegują się na betonowych schodach, tęsknym spojrzeniem wodząc za bezdomnymi, ale jednocześnie za wolnymi braćmi.

I tylko psy z Shali zdecydowanie różnią się od wszystkich innych. Bo nie tylko potrafią osuszyć łzy wdzięczności na policzkach, nie tylko asystują w relaksie, ale przede wszystkim śpiewają mantry! Kiedy wtorkowe, popołudniowe spotkanie poświęcone „detalom w praktyce” dobiegało końca, Sharmila złożyła dłonie i zaintonowała Om….. Wszyscy zgromadzeni wokół niej, zrobili to samo. I niespodziewanie, do tego chóru ludzkich głosów dołączył pies! Leżący cicho w kącie Shali, ożywił się na dźwięk śpiewanej mantry i zaczął głośno zawodzić. Sharmila uśmiechnęła się do nas po chwili i wyjaśniła, że ten pies po prostu uwielbia śpiewać mantry!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s