Pierwsza praktyka

img_7321-1

Noc nerwowa, w oczekiwaniu na pierwsze spotkanie z nowym Nauczycielem. Gotowa byłam wstać o północy, sen był urywany, krótki. Kiedy o 6 odezwał się budzik, żadna z nas już nie spała. Za oknami było jeszcze ciemno, nawet kogut z sąsiedztwa nie odezwał się jeszcze ani razu. 

Przed 7 rano dotarłyśmy na Shalę. Była pogrążona w półmroku, na oknach od zachodniej strony ciężkie okiennice. W kilku miejscach przy podłodze rozpalone lampki oliwne, na przeciw wejścia figura Ganeshy zasnuta dymem kadzidła. 

Usiadłam w niewielkim korytarzyku, na zrolowanej macie, gdzie siedziało tu już kilka osób, oczekując na praktykę. Przestrzeń przed nami  wypełniona była uczniami, każdy pogrążony we własnej praktyce i na na innym etapie sekwencji. Cisza, w niej tylko oddechy ujjayi. Wśród praktykujących dostrzegam Nauczycielkę, drobną, niewysoką, z długimi, czarnymi włosami splecionymi w warkocz. Piękna. Pochyla się co chwilę nad kimś innym, pomaga, przytrzymuje, wspiera. Od czasu do czasu wypowiada cichym głosem imię, wtedy ktoś z korytarza podnosi się i zmierza na miejsce, które właśnie zostało zwolnione przez ucznia, który skończył już praktykę. Każdą z tych ok. 100 osób wymienia po imieniu, każdą indywidualnie zaprasza na Shalę.

Siedzę na tej zwiniętej macie i urzeka mnie obraz praktykujących w ciszy i skupieniu uczniów. Wszyscy zdają się pielęgnować każdy ruch, poświęcać uwagę każdemu oddechowi. Praca jest powolna uważna, w półmroku wydaje się jakby jakieś mityczne zwierzę poruszało się powolnie, w wielu kierunkach i na różne sposoby równocześnie. Zastygam w zachwycie. 

Powoli rozjaśniają się okna za figurą Ganeshy, liście nabierają zielonej barwy, budzi się słońce. Niespodziewanie przez okna po wschodniej stronie wpadają promienie słońca, sączą się i rozpraszają wśród praktykujących. Siedzę. Myślę, że mogłabym nawet wyjść teraz, mogłabym nie stanąć nawet na macie, bo już tyle przeze mnie przepłynęło Energii, że nie jestem pewna czy uniosę więcej. 

Nauczycielka podchodzi do mnie. Pyta cicho o imię, jest delikatna i uważna, przygląda mi się i wtedy czuję, że zapamiętuje. Po chwili słyszę wypowiadane przez nią moje imię, biorę matę i jak w jakimś magicznym transie, rozwijam ją na wskazanym przez nią miejscu. Po raz pierwszy w życiu, nie skupiem się na pierwszym skłonie a na pierwszym wyciągnięciu ramion w górę. Czuję jedność z Wszechświatem. Płynę jednocząc oddech z ruchem.

Tego pierwszego kontaktu nie spodziewałam się zupełnie, bo zdaje się, że na chwilę straciłam połączenie z przestrzenią i z Shalą. Poczułam delikatny dotyk na dłoni, jakby przepływ Energi, poczułam troskę, łagodność i wsparcie. Poczułam, że mówi mi: JESTEM.

Wraz z budzącym się dniem, dokończyłam swoją praktykę. Długo nie potrafiłam powiedzieć nic. Wiedziałam, że muszę to napisać…

6 uwag do wpisu “Pierwsza praktyka

Odpowiedz na Tomasz Kuriata Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s