Dziękuję

IMG_7719

Żyjąc tu i teraz, rzadko oglądam się za siebie. Nie wspominam zanadto ani też nie planuję, całą swoją uwagę kieruję do tego co jest, co pojawia się w aktualnej chwili i w tym jednym momencie żyję.

Wczoraj jednak obejrzałam się za siebie i poczułam łzy wzuszenia na twarzy. Przyjechałam tutaj z Poznania, chciałam uczyć jogi, dzielić się tym wspaniałym sposobem na życie, tą fascynującą drogą. Założyłam Szkołę Jogi, choć życzliwi stukali się w czoło, byli przekonani, że nic z tego nie będzie, że przecież „tutaj nie ma takich ludzi”. Na początku przychodziły dwie, czasem trzy osoby, zdarzało się, że zajęcia w ogóle się nie odbywały. Z każdym miesiącem przybwały jednak nowe osoby, grupy się powiększały, sala wypełniała się, a seniorzy zaczęli rezerwować dla siebie maty.

To nie był żaden biznes plan, ani pomysł na zarobienie pieniędzy. To była czysta potrzeba podzielenia się własną miłością, pokazania innym drogi, która ciągle mnie zachwyca i fascynuje. I chyba dlatego właśnie się udało…

Wczoraj wieczorem, grupa Ashtangis wypełniła szczelnie swoimi matami podłogę w Szkole. Nie pozostał żaden skrawek wolnego miejsca. Pierwsze Ommmm zadrżało w moim sercu silnym, mocnym głosem, poczułam swoje miejsce wśród tych głosów, tych mat, tych ludzi. Poczułam się szczęsliwa wśród Was. Wspólna praktyka, w rytm jednego oddechu, zaparowane okna, krople wody na parapecie i Wasze uśmiechy, prawdziwe szczęście wymalowane na twarzach. To wszystko pozwoliło mi poczuć, że się udało! Zrozumiałam, że przekazałam Wam to, co sama czuję, co mnie zachwyca i daje mi szczęście, zrozumiałam, że nie muszę o tym już mówić, bo doskonale czujecie co może dać praktyka jogi.

Wdzięczność wypełnia moje serce, za ścieżkę, którą sama podążam i za Waszą gotowość wyruszenia w tą samą podróż. Bo ludzie są wszędzie tacy sami, mają te same potrzeby, tęsknoty i pragnienia. Czasami tylko potrzeba impulsu, jakiegoś bodźca z zewnątrz, jakiejś inspiracji, żeby się obudzić i zacząć doświadczać czegoś nowego.

Za dzisiaj, za wczoraj, za te wszystkie wspólne dni na macie, w Dzierżoniowie, w Poznaniu, w Luboniu… za Waszą obecność i za Wasze zaufanie z całego serca dziękuję. I Tobie Mateusz ❤  za to że to wszystko stało się możliwe…

4 uwagi do wpisu “Dziękuję

  1. Iwonko, Luboń też często Cię wspomina :)… mimo , ze jesteś dość dalego czujemy Twoja obecność na sali 😉 Wszystkiego dobrego!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s