Droga duchowa różne ma oblicza

50edb8ca-5236-4535-97e1-c0e69be46c85 2

Napotykam ostatnio coraz więcej publikacji o tym, że praktyka jogi w świecie zachodnim została pozbawiona treści. Ze kult ciała i wyzwanie mobilizujące do wykonania kolejnych, coraz bardziej wymyślnych pozycji pozbawia tą przecież duchową praktykę prawdziwej głębi. Rzeczywiście, media społecznościowe pełne są fotografii i filmów, na których piękni i wysportowani ludzie wykonują imponujące pozycje, będące często asanami lub wariacjami na ich temat. W większości przypadków nie dociera do nas nawet informacja, że osoba którą podziwiamy jest sportowcem, gimnastykiem lub tancerzem baletowym i w związku z tym, wykonywanie tego typu pozycji nie jest związane z żadną specjalną praktyką, a raczej z wieloletnim treningiem sportowym prowadzonym od dziecka.

Jogini których znam, dzielą się w takiej sytuacji na dwie grupy: na tych, którzy zaraz po odłożeniu gazety czy komputera rozwijają matę i zaczynają mierzyć się z wyzwaniem oraz na tych którzy się zniechęcają. W tej drugiej grupie są osoby, które nie mają wysokiej samooceny, szybko się zniechęcają, a wyraźnie zauważalne blokady w ciele stanowią pełną wyzwań drogę na kilka następnych lat, pozbawioną raczej spektakularnych pozycji.

Tymczasem, moim zdaniem jest zupełnie inaczej: często powtarzam osobom uczestniczącym w zajęciach, że ważna jest droga a nie cel. Że praktyka jest celem samym w sobie i że z pozycji, które nam nie wychodzą uczymy się najwięcej. Bo tylko wtedy, kiedy napotykamy bariery w ciele, kiedy się zatrzymujemy i analizujemy co właściwie nam przeszkadza w konkretnej pozycji, tylko wtedy dowiadujemy się o sobie nowych rzeczy i naprawdę spotykamy się sami ze sobą.

Widzę jednak tą sprawę jeszcze szerzej. Nie tylko nie trzeba mierzyć się ze spektakularnymi pozycjami jogi, ale nie trzeba nawet praktykować jogi, żeby doświadczyć głębokiego wglądu we własną istotę i żeby poznać swoją prawdziwą naturę. To może wydarzyć się równie dobrze podczas biegania, jazdy na rowerze albo pływania! Bo każda nasza aktywność dająca nam szansę na obcowanie z sobą samym jest źródłem wiedzy i bodźcem do rozwoju. Piękną książkę na ten temat napisali Willigis Jager i Christoph Quarch pt. „Fitness, wellness a duchowość”. Autorzy doszli do wniosku, że nie tylko sport, praktyka jogi czy medytacja, ale również zabiegi SPA, będące źródłem głębokiego wyciszenia i relaksu są praktyką duchową! A zapewne wiedzą, co mówią, Willigis Jager jest bowiem mistrzem zen, założycielem świeckiej linii zen „Pusta Chmura”.

Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że na naszych oczach dokonuje się prawdziwa rewolucja, bo wszyscy ci biegacze, rowerzyści czy uczestnicy zajęć fitness są na duchowej ścieżce prowadzącej do poznania siebie. Dlatego warto czerpać z każdego źródła, wszystko bowiem co niesie nam inspirację, jest dobre. Jeśli naszą motywację budują zdjęcia gimnastyków w pozycjach jogi to Internet jest do tego idealnym medium. Ale, jeśli jedność ze światem odnajdujemy podczas biegania, jazdy na rowerze lub praktyki podstawowych pozycji jogi, to jeszcze lepiej. Wystarczy tylko podążać swoją ścieżką, a prawdziwy spokój pojawi się niespodziewanie.

Artykuł ukazał się w marcowym numerze Magazynu Joga