Pomidory zen

IMG_3307.JPG

W książce Suzukiego „Umysł zen, umysł poczatkującego” znalazłam kiedyś taką przypowieść: Uczeń przyszedł do Nauczyciela z pytaniem: „Jak to jest Mistrzu, przecież żyjemy tak samo, tak jak Ty śpimy, pracujemy i jemy. Czym różnimy się w tej codzienności od Ciebie Mistrzu?” A Mistrz odpowiedział: „Kiedy śpię to śpię, kiedy jem to jem a kiedy pracuję to pracuję. A Wy, kiedy śpicie, jecie czy pracujecie myślicie o tysiącu innych rzeczy, wokół których wasz umysł błądzi”.

Jak medytować? Co robić i jak zacząć? Może niezbędna jest specjalna poduszka do medytacji? A może korale, najlepiej jakieś niespotykane, ze szlachetnych kamieni, przywiezione z Japonii wprost ze świątyni zen? Ale na pewno potrzebny jest jakiś drogi i elitarny kurs medytacji, najlepiej prowadzony przez certyfikowanego coacha, na jachcie gdzieś w tropikalnych krajach.

Ja mam pomidory. Z zebranych w ubiegłym roku nasion wyrosły małe roślinki, musiałam je rozdzielić i przesadzić do osobnych pojemniczków. Brałam sadzonkę albo dwie i przesadzałam z uwagą i czułością. Skupiałam się na swojej pracy bo chciałam ocalić każdą roślinkę, która z taką ufnością zakiełkowała w czarnej ziemi. I w całym tym procesie nie było żadnej innej myśli, poza mną i tym małym zielonym życiem nie było rozdziału. Ale, to nie były zwykłe sadzonki, to były Pomidory Zen 🙂

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s