Puść się

img_2478.jpg

Zanurzeni w codzienności nie zauważamy etapów które przekraczamy. Skupieni jesteśmy na rozwiązywaniu bieżących problemów i obraz całości umyka nam niepostrzeżenie. Kiedy w życiu pojawiają się dzieci, wraz z nimi przychodzi niezwykle dużo nowych obowiązków. Trzeba poświęcić się bez reszty pielęgnacji malucha, zdrowemu odżywianiu, trzeba go pocieszyć gdy płacze i rozweselić, gdy się smuci.

Kiedy skończył 9 miesięcy, nie zaczął chodzić, on od razu zaczął biegać. Zaraz potem skakał, wspinał się i regularnie spadał. Stałam pod każdą drabinką z którą się mierzył, wyciągałam ręce a on wchodził coraz wyżej, zupełnie pozbawiony lęku.  Nigdy nie potrzebował do tego szczególnej zachęty, zdobywał wszystkie przeszkody bez pytania „czy może”. Mimo to zazwyczaj zdążałam w porę, żeby złapać go gdy spadał albo nie dopuścić by wszedł zbyt wysoko. Pamiętam jak łapałam go za nogi w ostatnim bezpiecznym momencie i krzyczałam: „Puść się”, ściągając pewnym ruchem w swoje ramiona.

Kiedy w miniony weekend uczył mnie jak pokonać ściankę wspinaczkową, musiałam za każdym razem pytać: „czy mogę wejść”! Pokazywał mi jak bezpiecznie chwytać, jak przesuwać ręce i przyklejać się do ściany. Weszłam dość wysoko, szybko pokonując własne lęki, wspinaczka okazała się dla mnie łatwiejsza niż się spodziewałam. Wyzwanie pojawiło się jednak w zupełnie innym momencie. Kiedy utknęłam gdzieś pod sufitem, zawieszona na linie asekuracyjnej, której drugi koniec trzymał w rękach mój Syn, poczułam lęk. On wołał do mnie z dołu: „Puść się” a ja miałam zaufać i odepchnąć się od ściany.

Przez głowę przeszły mi wtedy te wszystkie myśli. Jak bardzo zmieniła się sytuacja, teraz on będzie mnie asekurował, teraz to on stoi na dole i czuwa nad moim bezpieczeństwem. Kiedy to wszystko się wydarzyło? Jak to możliwe, że nie zauważyłam? W jednej chwili zrozumiałam, że w tej konkretnej sytuacji nie ma na świecie osoby, której mogłabym tak bardzo zaufać, jak jemu. Że ta budowana przez lata relacja na tym właśnie polega, na wzajemnym asekurowaniu się w życiu.

Odepchnęłam się od ściany i zjechałam, prosto w jego ramiona. Bardzo jestem Ci wdzięczna Synku, za tą lekcję ❤

IMG_2464

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s