Szczodrość

IMG_0677.JPG

W obfitości Świata pławię się rozkosznie. Pełnymi garściami czerpię otaczającą mnie ciszę, rosę na stopy pobieram wprost z trawy, a w błękicie z nieba uwalniam moje oczy. Kiedy jestem zmęczona, spoglądam na Świętą Górę, a kiedy jest mi gorąco, chłodzę się w stawie. Głębokie chrapanie koni, wylegujących się na ciepłym piasku, moja dłoń na ich ciepłej, pachnącej skórze, współistnienie. Bezruch. Słychać wyraźnie skrzydełka much, pszczoły mieszkające w naszych ulach, przelatujące jaskółki.

Upiekłam chleb. Zebrałam ciepłe jeszcze od słońca pomodory. Miseczka miodu podarowanego przez pszczoły. Wszystko, cokolwiek jest mi potrzebne do życia, dostaję w prezencie od Świata. Do głębi wzrusza mnie ta hojność…

Dar

Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.

Czesław Miłosz

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s