Fotografie z pamięci

IMG_0715.JPG

Ramana Maharishi mawiał, że „istnieją różne sposoby komunikowania się z drugą osobą: poprzez dotyk, rozmowę, ale przede wszystkim przez milczenie”. Nie znałam wtedy tego powiedzenia, ale już niemal rok temu czułam, że z Basią najlepiej się milczy nad stawem. Nosiłam w sobie historie związane z nią, jakby nienarodzone, niewypowiedziane. Chciałam opisać, ale nie potrafiłam znaleźć słów. Dopiero dzisiaj zrozumiałam, dlaczego: bo cisza jest najlepszym nośnikiem tego spotkania.

To ona powiedziała, że „toczenie jest bardzo zen, musisz być obecna tu i teraz”. A, że wiedza wypływa z doświadczenia, wystarczyła chwila przy kole garncarskim, żebym zrozumiała, jak bardzo miała rację.

Cztery lata śledziłam Basię w internecie. Oglądałam jej sztukę, podziwiałam pracę w glinie, podglądałam. Nie wiedziałam skąd pochodzi ani gdzie tworzy swoje niezwykłe dzieła. I, kiedy zmieniłam swoje życie, zamieszkałam w miejscu w którym jestem, zdecydowana robić to co robię, na macie obok mnie stanęła Basia, nic nie mówiąc, ale jakby wołając do mnie: „JESTEM”!

I tak jesteśmy obok siebie. W ciszy. Mało mówimy, nie trzeba. Dzielę się tą ciszą…

 

Szczodrość

IMG_0677.JPG

W obfitości Świata pławię się rozkosznie. Pełnymi garściami czerpię otaczającą mnie ciszę, rosę na stopy pobieram wprost z trawy, a w błękicie z nieba uwalniam moje oczy. Kiedy jestem zmęczona, spoglądam na Świętą Górę, a kiedy jest mi gorąco, chłodzę się w stawie. Głębokie chrapanie koni, wylegujących się na ciepłym piasku, moja dłoń na ich ciepłej, pachnącej skórze, współistnienie. Bezruch. Słychać wyraźnie skrzydełka much, pszczoły mieszkające w naszych ulach, przelatujące jaskółki.

Upiekłam chleb. Zebrałam ciepłe jeszcze od słońca pomodory. Miseczka miodu podarowanego przez pszczoły. Wszystko, cokolwiek jest mi potrzebne do życia, dostaję w prezencie od Świata. Do głębi wzrusza mnie ta hojność…

Dar

Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle.

Czesław Miłosz

 

Pszczoły

IMG_0568

Obserwuję z fascynacją, jak uwijają się wśród kwiatów malin. Jak pracują cały dzień, wylatując z ula w poszukiwaniu nektaru, jak wracają niosąc na nóżkach pyłek kwiatowy. Pozostaję w ciągłym zachwycie dla tej niezwykłej, społecznej organizacji.

W sezonie jesienno zimowym, który rozpoczyna się już w sierpniu, czytając książki i grzejąc odnóża przy kominku, pszczoła żyje od 6 do 8 miesięcy. Ale, w sezonie kiedy musi pracować, czyścić komórki, karmić larwy, ubijać nektar, sprzątać ul, budować plastry, zbierać pyłek i nektar, pszczoła żyje zaledwie 35 dni!!!

Żadna z nich nie jest indywidualną jednostką, istnieją tylko w społeczności, w grupie. Żadna z nich nie myśli w kategoriach „ja”, bo dobro indywidualne to dobro zbiorowe, dobro całego Roju. Każda z tych pszczół jest wolna. Mogłaby odlecieć, przecież nikt ich nie trzyma na siłę, każda mogłaby powiedzieć: „Dość, chcę żyć po swojemu”. Mogłaby opuścić ul i polecieć wysoko jak ptaki, daleko w świat, pełen naktarowych kwiatów, na pola wiecznej szczęśliwości… Złudzenie wolności szybko jednak zostanie zweryfikowane, kiedy pojawi się deszcz, kiedy zrobi się zimno, bo trudno jest przetrwać jednej pszczole bez wsparcia. Żadna z nich nie istnieje pojedynczo, żyją spokojnie jako grupa, stado, rój, pracując dla dobra społeczności.

„Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą: każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu.”* Jestem elementem Wszechświata, choć nie ogarniam całego obrazu. Nie istnieję jako ja, bo określają mnie międzyludzkie konteksty.

* oczywiście Ernest Hemingway