Ślepota pozauwagowa

IMG_0425

Termin ten pojawił się dość niespodziewanie, w książce na temat tresury koni, podkreślając różnice w budowie mózgu ludzkiego i końskiego, a co za tym idzie, uwypuklając różnice w postrzeganiu. Po raz kolejny okazało się, że nie istnieje żadna, obiektywna rzeczywistość, a tylko jej własna interpretacja.

Bezsprzeczny fakt istnienia ślepoty potwierdziłam natychmiast, korzystając z kilku zabawnych testów dostępnych w Internecie.  Wczoraj uzyskałam kolejne potwierdzenie, kiedy zjawiłam się u weterynarza o tydzień za wcześnie, przed wyznaczonym terminem kolejnego szczepienia. Ale, tak bardzo potrzebowałam uzasadnić przed sobą potrzebę wyjścia wprost w ten ulewny deszcz, że zwyczajnie, nie zauważyłam wpisanej linijkę niżej właściwej daty.

W tych potokach deszczu, w szalejącym wietrze czułam, niepokojące rozedrganie. Z ciągle opuchniętą twarzą, po bliskim kontakcie z własnymi pszczołami, nie potrafiłam odnaleźć swojego miejsca ani w przestrzeni, ani we własnym ciele. W tym stanie zagubienia i zaniepokojenia przyszły do mnie słowa, że „Jesteś taka wyciszona, taka spokojna”.

Widzimy w świecie to, co w sobie nosimy, ludzie, wydarzenia, są tylko albo aż tacy, jakimi ich postrzegamy. Wielu rzeczy jednak nie widzimy, bo przesłania nam je cudowna ślepota pozauwagowa, nie jesteśmy w stanie dojrzeć tego, czego się nie spodziewamy.

Staram się przyglądać sobie z uwagą, z otwartą głową i otwartym sercem. Na pytanie: „Kim jestem?” mogę odpowiedzieć tylko sama sobie, nie wiem jednak czy potrafię…