Umysł początkującego

IMG_4590

Znowu biegam. Po ponad rocznej przerwie mogę śmiało napisać, że zaczęłam po raz kolejny, od zera. Mając na koncie ukończonych 13 maratonów, z najlepszym czasem poniżej 4 godzin, myślałam, że powrót nie sprawi najmniejszego problemu! Utrzymywałam się w błogiej świadomości, że jak już będę chciała naprawdę wrócić, to pobiegnę kilka krótszych treningów na jakieś 10 km i szybciutko wrócę do dłuższych dystansów 🙂  Na pierwszym treningu, dystans, jaki w większości przeszłam to 4 km! Pokornie uznałam swoją porażkę, zrozumiałam, że muszę wszystko zacząć od początku. Dopiero po 4 tygodniach niezbyt regularnych treningów, mogłam ten dystans w miarę przetruchtać, nie zatrzymując się z zadyszką na każdym zakręcie.

Kiedy wczoraj mimo błota zakrywającego buty i deszczu potęgującego uczucie chłodu, wyszłam biegać i pokonałam swoje 4 km, zrozumiałam, że wróciłam. Że znowu to mam, tą radość z biegania, po tygodniach prób, walki z lenistwem, zniechęcenia. Znowu nie mogę się doczekać kolejnego treningu!

Tomek, podczas zajęć powiedział wczoraj, że: „wszystko, co przychodzi łatwo, nie ma żadnej wartości”. Prawdziwy rozwój pływnie właśnie z tego, że coś nam się nie udaje, że budowana przez lata piramida własnych ocen i wartości przewraca się i mądrzejsi o poprzednie doświadczenia, musimy zacząć budować samego siebie jeszcze raz, od początku.

Przyjechałam tu jako nikt. W mieście, w którym nikogo nie znałam, zdecydowałam się budować od nowa. Zburzyłam swoją stabilną i komfortową piramidę i zaczęłam od zera, wyposażona tylko w dobre myśli i własne marzenia. I, kiedy moja niewielka sala do jogi, wypełniła się wczoraj po brzegi, poczułam się niezwykle szczęśliwa!

Nie bójcie się zaczynać od nowa. To, co nowe najczęściej jest źródłem obaw, właśnie dlatego, że jest nieznane. To co stare, jest znane, oswojone i mimo, iż czasami nas uwiera, daje jednak poczucie bezpieczeństwa. Wyjdźcie ze swojej strefy komfortu, tam gdzie za pierwszym zakrętem złapiecie zadyszkę, tam, gdzie buty ugrzęzną wam w błocie, zacznijcie od nowa tam, gdzie nikogo nie znacie. Bo dopiero wtedy, kiedy opuścicie oswojoną i znaną strefą komfortu zacznie się życie. Niezwykle ekscytujące i piękne.

Prostota

 

IMG_0363

„Czego Ci najbardziej brakuje?” To pytanie sugeruje odpowiedź, bo przecież, czegoś musi mi brakować. Może spotkań z rodziną, z przyjaciółmi, może ulubionych miejsc w dużym mieście, a może chociaż cudownej Vege Pizzy???

Zaczęłam nerwowo przyglądać się swoim myślom i ukrytym potrzebom. Nie znajdując nic, zastanawiałam się czy przypadkiem sama się nie oszukuję? Czy jest tak, że w cudownie skuteczny sposób wymazuję z głowy wszystkie pragnienia i smutki? Ukrywam je przed sobą w najdalszych zakamarkach duszy? W ten sposób z pewnością, wyhodowałabym sobie głęboką depresję, która mogłaby znienacka zaatakować moje poczucie bezpieczeństwa.

Rachunek sumienia jednak nic nie wykazał. Mogę śmiało stwierdzić, że niczego mi nie brakuje. Moje poczucie pełni nie wynika jednak z tego, że tu jest wszystko, a raczej z tego, że niczego nie potrzebuję. Nie podsycam w swojej głowie myśli o brakach a raczej cieszę się otaczającą mnie pełnią. W skupieniu uwagi na „TERAZ” nie istnieje miejsce na myśli o tym, czego nie ma. Chwila obecna przesycona jest zabawą młodziutkich wróbli na skraju drogi, mruczeniem kota moszczącego się na kolanach, rozmowami z ludźmi, które wnoszą tak wiele, dajac impuls do rozwoju i cieniem Świętej Góry wznoszącym się na horyzoncie.

Myśli kieruję świadomie, w stronę tego, co jest, kieruję do tu i teraz. Myśli to jednak nie to samo co uczucia, te przychodzą i odchodzą bezwiednie, jak fale na wzburzonym morzu. Wtedy tęsknię, za śniadaniem z rodzicami, za pizzą z dzieciakami i za pewną ciasną, duszną salą w podziemiach klubu sportowego. Tęsknię za Wami.

Dlatego, wybierajcie dla siebie same dobre, piękne Myśli. A uczuciom pozwólcie przyjść i odejść, tak samo jak chmurom na niebie…