Pozycja pokory

Baddha_Padmasana

Mam swoją pozycję pokory, która ciągle sprawia mi problem, a którą po 10 latach praktyki udaje mi się zrobić tylko czasami. Mam również wiele innych pozycji, których zrobić nie potrafię i może nigdy nie będę potrafiła. Czy to coś znaczy? Czy płynie z tego dla mnie jakaś nauka? Powiedziałam ostatnio podczas zajęć, że nauka płynie z tych pozycji, które nam nie wychodzą, bo to one sprawiają, że stajemy się bardziej uważni, że robimy postęp, że rozwijamy się. Jedna z uczestniczek odpowiedziała: „zgadzam się, tak jest zawsze, jak nas coś boli to trzeba się zmusić bo to jest nam potrzebne”.

Słysząc te słowa, uświadomiłam sobie, jak trudno jest przekazać swoje myśli, jak delikatną i subtelną sztuką jest komunikacja, jak słuchając interpretujemy, nadajemy znaczenia i przykładamy słowa i zdania do własnego życia. Nie to bowiem miałam na myśli, mówiąc o nauce płynącej z niepowodzeń.

Lubię myśleć o sobie, że nie przywiązuję się do wizji samej siebie, staram się codziennie stawać, być codziennie stworzoną na nowo. Rozpoczynając praktykę nigdy nie wiem czy w Baddha padmasanie, mojej pozycji pokory, uda mi się chwycić palce stóp. Rozpoczynając dzień, nidy nie wiem czy będę miała dzisiaj w sobie wystarczająco dużo ciepła i spokoju, żeby zatroszczyć się o wszystkich uczestników zajęć. Codzienność uczy mnie pokory, nie pozwala przywiązać się do jednej wersji siebie, wszystko się przecież może zmienić w jednej chwili.

To co widzę, to co słyszę i co czuję w związku z zachowaniami innych ludzi jest tylko moją własną, subiektywną reakcją, jest moją osobistą wersją rzeczywistości i mam tego absolutną świadomość. Moja skromna osoba jest też przez Was interpretowana i oceniana przez pryzmat waszych doświadczeń, istnieję w głowie lub sercu każdego z Was na inny sposób. Jakimś ratunkiem byłoby to, gdybym chociaż sama o sobie miała w miarę stabilne zdanie, jednak jak już wspomniałam, staram się nie przywiązywać do własnej wizji siebie, bo ona się przecież ciągle zmienia…

Co zatem jest? Na czym można się oprzeć? Co jest stałe i niezmienne i stanowić może stabilny fundament? TO: do którego docieramy czasem w medytacji, którego dotykamy w relaksie, TO które odnajdujemy płynąc wraz z oddechem przez ciało. TAM jest wszystko. Poza TYM nie ma nic. Dlatego wychodzimy z relaksu czy z medytacji szczęśliwi, bo dotykamy na moment tego, co JEST, wszystko inne tylko nam się wydaje…

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s