Pięknej wiosny

Wiosna to stan świadomości. Można mieć z jej powodu depresję albo przeżywać niczym nie uzasadnione, euforyczne stany radości i szczęścia. Chyba Was nie zdziwię, że zdarza mi się raczej to drugie 🙂

Ale, nie bez powodu. Oto dzisiaj, w pierwszym Dniu Wiosny poczułam niezwykłe wzruszenie i znowu odnalazłam w sobie bezgraniczną miłość do ludzi. Wszechświat podarował mi piękny prezent, poczułam wzruszenie. Spacerując z Pimkiem po Arenie (park Kasprowicza w Poznaniu, zwany tak w skrócie od hali sportowej mieszczącej się w jego centrum) natknęłam się na Szafę. I nie było to przejście do Narni, do bajkowego, pięknego świata. Była to Szafa, która bajkowy, piękny świat tworzy tutaj, po tej stronie drzwi.

IMG_9001

Szafa może i nie jest szczególnie urodziwa, ale odkrywa piękne wnętrze ludzi, którzy myślą o innych.

Kilka lat temu miałam pomysł, żeby wzorem Berlina, umieścić na ulicach Poznania lodówki, z jedzeniem dla głodnych i bezdomnych. Każdy mógłby przynieść jedzenie i każdy mógłby z tego jedzenia skorzystać. Wtedy, problemy formalne, procedury, Sanepidy i inne tego typu bariery spowodowały, że pomysł umarł śmiercią naturalną. Jak mało jednak potrzeba, żeby takie pomysły wcielić w życie? Givebox, czyli szafa, do której można przynieść wszystko poza jedzeniem (najwidoczniej Sanepid nadal twardo obstaje przy swoim 😉  ) jest niezwykle prostym i jasnym rozwiązaniem:

IMG_9002

Zamierzam przeszukać mieszkanie. Znajdę na pewno wiele sprzętów które zasługują na drugie życie. Znajdę, bo chcę się podzielić, bo zachwyca mnie idea robienia bezinteresownego dobra, bo naszym podstawowym odruchem jest miłość.

W czasach, kiedy inni budzą nacjonalistyczne demony, kiedy wszystkich się dzieli zamiast łączyć, chciałabym Wam powiedzieć, że wystarczy Szafa, żeby na nowo poczuć wiarę w ludzi. „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie”.

Z takimi myślami wchodzę w tym roku w Wiosnę 🙂

 

Pozycja pokory

Baddha_Padmasana

Mam swoją pozycję pokory, która ciągle sprawia mi problem, a którą po 10 latach praktyki udaje mi się zrobić tylko czasami. Mam również wiele innych pozycji, których zrobić nie potrafię i może nigdy nie będę potrafiła. Czy to coś znaczy? Czy płynie z tego dla mnie jakaś nauka? Powiedziałam ostatnio podczas zajęć, że nauka płynie z tych pozycji, które nam nie wychodzą, bo to one sprawiają, że stajemy się bardziej uważni, że robimy postęp, że rozwijamy się. Jedna z uczestniczek odpowiedziała: „zgadzam się, tak jest zawsze, jak nas coś boli to trzeba się zmusić bo to jest nam potrzebne”.

Słysząc te słowa, uświadomiłam sobie, jak trudno jest przekazać swoje myśli, jak delikatną i subtelną sztuką jest komunikacja, jak słuchając interpretujemy, nadajemy znaczenia i przykładamy słowa i zdania do własnego życia. Nie to bowiem miałam na myśli, mówiąc o nauce płynącej z niepowodzeń.

Lubię myśleć o sobie, że nie przywiązuję się do wizji samej siebie, staram się codziennie stawać, być codziennie stworzoną na nowo. Rozpoczynając praktykę nigdy nie wiem czy w Baddha padmasanie, mojej pozycji pokory, uda mi się chwycić palce stóp. Rozpoczynając dzień, nidy nie wiem czy będę miała dzisiaj w sobie wystarczająco dużo ciepła i spokoju, żeby zatroszczyć się o wszystkich uczestników zajęć. Codzienność uczy mnie pokory, nie pozwala przywiązać się do jednej wersji siebie, wszystko się przecież może zmienić w jednej chwili.

To co widzę, to co słyszę i co czuję w związku z zachowaniami innych ludzi jest tylko moją własną, subiektywną reakcją, jest moją osobistą wersją rzeczywistości i mam tego absolutną świadomość. Moja skromna osoba jest też przez Was interpretowana i oceniana przez pryzmat waszych doświadczeń, istnieję w głowie lub sercu każdego z Was na inny sposób. Jakimś ratunkiem byłoby to, gdybym chociaż sama o sobie miała w miarę stabilne zdanie, jednak jak już wspomniałam, staram się nie przywiązywać do własnej wizji siebie, bo ona się przecież ciągle zmienia…

Co zatem jest? Na czym można się oprzeć? Co jest stałe i niezmienne i stanowić może stabilny fundament? TO: do którego docieramy czasem w medytacji, którego dotykamy w relaksie, TO które odnajdujemy płynąc wraz z oddechem przez ciało. TAM jest wszystko. Poza TYM nie ma nic. Dlatego wychodzimy z relaksu czy z medytacji szczęśliwi, bo dotykamy na moment tego, co JEST, wszystko inne tylko nam się wydaje…