Roman

img_1817

„Dzisiaj pełnia” – powiedziałam przed zajęciami – „poczujcie wdzięczność z tego, co macie”. „Tylko jak to zrobić?” – zapytał Roman z wyczuwalnym rozczarowaniem w głosie.

Zawsze tak samo: spędzić trochę czasu samotnie, tylko ze sobą.  Usiąść wieczorem, nawet na krótką chwilę, wsłuchać się w swój wewnętrzny głos, zapytać siebie o te najgłębsze, najbardziej skrywane marzenia. Nazwać je i wyobrazić sobie. A potem poprosić Wszechświat, wyrazić w szczerości serca głębokie pragnienie, szczerą Intencję. Wszechświat zasze słucha 🙂

To samo powiedziałam Romanowi. Muszę przyznać się do tego, że mimo całej sympatii, nie wierzyłam, że on zdecyduje się spróbować. Ponownie spotkaliśmy się na zajęciach po dwóch tygodniach, rozłożył swoją matę jak zawsze, w jednym z kątów sali. Przypomniała mi się pełnia w Wodniku, zapytałam go, jak poszła mu medytacja. „Potem Ci powiem” – usłyszałam.

Kiedy rozmawialiśmy później, nie było w jego głosie tamtej rezygnacji. W oczach widziałam pasję, błysk, zaangażowanie. Patrzyłam na niego, jakbym widziała go po raz pierwszy, wydawał mi się zupełnie innym człowiekiem. „Zwalniają mnie z pracy” – powiedział i uśmiechnął się szeroko. To zazwyczaj powód do zmartwień, ale Roman wyglądał naprawdę na szczęśliwego. „Jak się z tym czujesz?” – zapytałam. „Jeszcze się przyzwyczajam – odpowiedział – ale wydaje mi się, że to będzie dobre”.

Poczułam ogromną lekkość, bo to cudowne uczucie wiedzieć, że To działa, nie tylko w moim życiu, że to dzieje się zawsze, kiedy jesteśmy dojrzali, gotowi na zamiany. Uśmiechnęłam się do Romana, dziękując mu w głębi serca za to, że jednak spróbował. „I… jeszcze dowiedziałem się właśnie, że powiększy mi się rodzina!” – dodał po chwili, rozpromieniając się.

Zbliża się nów w Rybach, początek czegoś nowego, czas na odnalezienie w sobie prawdziwego pragnienia i szczere wyrażenie go. Poproście Wszechświat z głębi serca. On naprawdę słucha…

 

Błogosławieństwo

Pomoc była potrzebna przy narodzinach, czarna owieczka nie potrafiła o własnych siłach wydostać się na świat. Ich pasterz, z siwą brodą i w kowbojskim kapeluszu zawołał: „Pani Iwonko, potrzebuję Pani pomocy!” Trzymając głowę matki, przemawiając do niej spokojnym, cichym głosem, miałam niezwykły zaszczyt uczestniczenia w cudzie narodzin. Zobaczyłam nowe życie pokryte śluzem i zupełnie bezradne, położone blisko matki. Pasterz i odetchnął z ulgą.

W jednej chwili zrozumiałam słowa „Pasterz zna owce swoje i one go znają”.

dsc_0539

Stado owiec żyło swoim małym, spokojnym życiem, pod okiem Pasterza. Jadły, spały, przepychały się do żłobu z sianem, w tym samym czasie w ustronnym miejscu rodziły młode. Całkiem spora grupa małych przedszkolaków, radośnie brykała pomiędzy matkami. Wśród nich koza, jej mlekiem karmione były najsłabsze owieczki. „Ma dużo mleka” – powiedział Pasterz – „wieczorem to nawet ja kubek sobie wypiję”. Międzygatunkowa harmonia, wszystko we własnym rytmie, w ukrytym porządku.

dsc_0545

Konie nieruchomo stały na pastwisku, pokryte zimową sierścią wyglądały jak stado polarnych niedźwiedzi. Wokół cisza i bezruch, świat zmrożony nocnym zimnem jakby bał się drgnąć. Całe stworzenie chłonęło ciepło pierwszych promieni słońca.

img_8771

Miałam świadomość uczestniczenia w czymś niezwykłym, świat znowu obdarował mnie pięknym doświadczeniem, byłam wdzięczna. Pasterz objął nas i przytulił: „Niech Was Dobry Anioł prowadzi”- powiedział. Poczulam spokój, spłynęlo na nas błogosławieństwo Wszechświata.