Pimpek

img_8633

Wieczór spędzony z przyjaciółmi zakończył się późno, zasnęliśmy przy kominku, utuleni jego ciepłem. Rano ruszyliśmy do małego, drewnianego domku, ukrytego wśród łąk.

Od jakiegoś czasu utrzymywały się mrozy, jednak nadchodzące dni, a szczególnie noce miały być wyjątkowo zimne. Dobrych słów, ciepłych gestów doświadczyliśmy tyle, że moglibyśmy spokojnie ogrzać się ich ciepłem przez kilka następnych nocy. Serdecznie za nie dziękujemy ❤

Takie rozgwieżdżone niebo zdarza się tylko tam. Nie zakłócane żadną uliczną latarnią, żadnym światłem od sąsiada, ani miejską łuną. Grzaliśmy się przy ognisku, kiedy na drodze pojawiły się światła samochodu: „Koniecznie pakujcie się, nie możecie tu zostać w taki mróz, zabieram was”. To się zdarzało już wcześniej, taka troska, kalosze pochodziły właśnie od tej wrażliwej na potrzeby innych Rodziny.

A jednak zostaliśmy. Doceniając wszystkie przejawy troski, dziękując pod tym rozgwieżdżonym niebem za dobre myśli i słowa, które do nas docierały, uparcie chcieliśmy zostać. Nieświadomie dążyliśmy do konfrontacji pomiędzy otaczającą nas rzeczywistością a własną odpornością, a upartą wolą i odwagą przetrwania. Czułam, że bardzo chcę spróbować zostać w domku, który wkrótce ma stać się przecież naszą jedyną ostoją…

Kiedy ostatni raz sprawdzaliśmy temperaturę na zewnątrz było -14 stopni. W środku gazowy grzejnik i rozgrzany szamot dały 18 stopni. Ciepła kołdra, koc od Dobrych Ludzi i wzajemne ciepło pozwoliły wyłączyć grzejnik na noc. Dlatego, kiedy o poranku termometr na zewnątrz pokazaływał -20, w domku było zaledwie zero stopni!

Sen był lekki, ciała gorące, to nie było żadne niezwykłe wyzwanie, tylko zwykła, zimna noc. A jednak, miała swoje ukryte znaczenie: rano, kiedy słońce na dobre rozświetliło niebo, ale temperatura nadal była znacznie poniżej zera przez kuchenne okno zobaczyłam pieska. Wystarczyło otworzyć drzwi do domku, żeby przemarznięty i głodny wbiegł natychmiast do środka, radośnie machająć ogonkiem.

„Nic nie zdarza się przypadkiem”. Mieliśmy go uratować o poranku, taki był najwyraźniej plan Wszechświata. Nie szukaliśmy pieska, nie zabiegaliśmy o niego, a jednak, dzisiaj jego merdający ogonek jest dla nas ogromnym źródłem radości. Poznajcie Pimpka, właśnie dołączył do naszego stada 🙂

img_8651

 

Jedna uwaga do wpisu “Pimpek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s