Urodziny

dsc_0387

W dzień moich 45 urodzin obudziłam się w lesie. Obok mężczyzny, którego kocham i z pieskiem, który na dobre zmieszkał w moim sercu. Na posłaniu ze świerkowych gałązek, w łożu wydrążonym w śniegu. Widząc zmrożone korony drzew, skąpane w porannym słońcu. Będąc absolutnie szczęśliwą.

W prezencie urodzinowym od Adasia dostałam wyprawę. Wcale nie zagraniczną, a jednak niezwykłą, wcale nie luksusową, a jednak ekskluzywną: wyprawę w Góry Sowie. Plecaki, śpiwory, Pimpek. I nocleg na łonie natury. W prezencie od Świata dostałam nów w Wodniku, sprzyjający nowemu początkowi, zachęcający do uwolnienia swojego prawdziwego ja, do wprowadzenia w życie odważnej zmiany wypływającej z wnętrza.

dsc_0357

 

Przygnieciona ciężarem plecaka, stawiając mozolnie krok za krokiem w głębokim śniegu poczułam niezwykłą lekkość istnienia. Patrząc na pieska, radośnie skaczącego w śniegu, widząc przed sobą mężczyznę dającego mi poczucie bezpieczeństwa, myślałam o tym, że Wszechcświat dba o swoje Stworzenie, że zawsze dostajemy to, czego naprawdę potrzebujemy. Wystarczy tylko być gotowym i przyjąć to, co przychodzi z wdzięcznością. Cieszyłam się słońcem.

dsc_0490

Jednak, od południowej strony stoku wiał silny, mroźny wiatr. Pojawiły się chmury, zasłoniły słońce, dzień się skracał, potrzebowaliśmy schronienia. Nie potrafiłabym sama przeżyć w tych warunkach, wiatr potęgował mróz, walczyłam z zimnem i zmęczeniem. W absolutnym zaufaniu weszłam za nim do niskiego zagajnika, byłam zaskoczona, jak jest tam cicho i spokojnie. Wśród sosen wykopał dla nas łoże, wyłożył gałązkami, rozpalił ognisko, ogrzał mnie i dał niezwykłe poczucie bezpieczeństwa: Adaś, mężczyzna, z którym pójdę nawet na koniec świata. Maleńka przestrzeń pomiędzy drzewami dała nam bezpieczne schronienie na noc, stała się naszym domem przez chwilę.

dsc_0447

Wyszliśmy ze śpiworów wprost w objęcia lasu, noc była spokojna, ciepła i bezpieczna. Wstało słońce, wokół, panowała absolutna cisza i bezruch, świat zamarł pod powłoką z szadzi. Ruszyliśmy w dalszą drogę.

dsc_0448

Spoglądałam na świat w okół i miałam wrażenie, że ten niezwykły, przepiękny spektakl natury odbywa się specjalnie dla nas. Że świat wdzięczy się i pręży, pokazuje wszystko to co ma najpiękniejszego, żebyśmy tylko zechcieli to zauważyć i docenić. Czyłam się absolutnie szczęśliwa, nie mając tam, w lesie nic, nie potrzebowałam więcej.

Czlowiek powienien czasami pozbawić się wszystkiego. Stanąć pokornie wobec życia, bez tych wszystkich zdobyczy technologicznych, bez cywilizacji i nowoczesności, nago w lesie. Żeby poczuć swoje prawdziwe miejsce, przynależność do życia we Wszechświecie i żeby odczuć Jego troskę o każde żywe stworzenie. Mamy tak wiele, w naszym zasięgu są niezwykłe widoki, głębokie doświadczenia, ekscytujące przygody. Trzeba tylko, jak mawiają starożytni Amerykanie, „założyć buty i wyjść”.

dsc_0476

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zachwycając się

 

img_8727

Miarowy oddech, rytmiczne wymachy ramion, ślizg. Wystarczy zatrzymać się na chwilę, żeby usłyszeć prawdziwą ciszę. Nic. Tylko, od czasu do czasu głuchy dźwięk śniegu zsuwającego się z gałęzi drzew.

Piękno otacza nas z każdej strony.

Monochromatyczny, powtarzalny obraz, drzewa, góry, śnieg, biała ścieżka znikająca się gdzieś za zakrętem. Las.

Śpiew ptaka dochodzący z oddali.

Cały ten spektakl specjalnie dla nas. Dla żyjących, wrażliwych istot ludzkich. Cała natura odkrywa się przed nami, staje naga i prawdziwa. Olśniewjąco piękna, czysta i cicha, tylko z jednym komunikatem: Podziwiaj mnie, zachwycaj się. Spoglądając na krajobraz wokół mam nieodparte wrażenie, że Świat daje mi wszystko co ma, odkrywa się w swoim pięknie, wdzięczy się i stroi. Pragnie tylko być zauważonym, jakby możliwość wchodzenia w interakcję z nim była sensem istnienia.

Żyjemy po to, by zachwycać się Życiem. By doświadczać.

 

 

 

 

 

Pimpek

img_8633

Wieczór spędzony z przyjaciółmi zakończył się późno, zasnęliśmy przy kominku, utuleni jego ciepłem. Rano ruszyliśmy do małego, drewnianego domku, ukrytego wśród łąk.

Od jakiegoś czasu utrzymywały się mrozy, jednak nadchodzące dni, a szczególnie noce miały być wyjątkowo zimne. Dobrych słów, ciepłych gestów doświadczyliśmy tyle, że moglibyśmy spokojnie ogrzać się ich ciepłem przez kilka następnych nocy. Serdecznie za nie dziękujemy ❤

Takie rozgwieżdżone niebo zdarza się tylko tam. Nie zakłócane żadną uliczną latarnią, żadnym światłem od sąsiada, ani miejską łuną. Grzaliśmy się przy ognisku, kiedy na drodze pojawiły się światła samochodu: „Koniecznie pakujcie się, nie możecie tu zostać w taki mróz, zabieram was”. To się zdarzało już wcześniej, taka troska, kalosze pochodziły właśnie od tej wrażliwej na potrzeby innych Rodziny.

A jednak zostaliśmy. Doceniając wszystkie przejawy troski, dziękując pod tym rozgwieżdżonym niebem za dobre myśli i słowa, które do nas docierały, uparcie chcieliśmy zostać. Nieświadomie dążyliśmy do konfrontacji pomiędzy otaczającą nas rzeczywistością a własną odpornością, a upartą wolą i odwagą przetrwania. Czułam, że bardzo chcę spróbować zostać w domku, który wkrótce ma stać się przecież naszą jedyną ostoją…

Kiedy ostatni raz sprawdzaliśmy temperaturę na zewnątrz było -14 stopni. W środku gazowy grzejnik i rozgrzany szamot dały 18 stopni. Ciepła kołdra, koc od Dobrych Ludzi i wzajemne ciepło pozwoliły wyłączyć grzejnik na noc. Dlatego, kiedy o poranku termometr na zewnątrz pokazaływał -20, w domku było zaledwie zero stopni!

Sen był lekki, ciała gorące, to nie było żadne niezwykłe wyzwanie, tylko zwykła, zimna noc. A jednak, miała swoje ukryte znaczenie: rano, kiedy słońce na dobre rozświetliło niebo, ale temperatura nadal była znacznie poniżej zera przez kuchenne okno zobaczyłam pieska. Wystarczyło otworzyć drzwi do domku, żeby przemarznięty i głodny wbiegł natychmiast do środka, radośnie machająć ogonkiem.

„Nic nie zdarza się przypadkiem”. Mieliśmy go uratować o poranku, taki był najwyraźniej plan Wszechświata. Nie szukaliśmy pieska, nie zabiegaliśmy o niego, a jednak, dzisiaj jego merdający ogonek jest dla nas ogromnym źródłem radości. Poznajcie Pimpka, właśnie dołączył do naszego stada 🙂

img_8651