Słoneczko

„Wyobraźcie sobie przed twarzą słoneczko” Znacie te słowa doskonale, z relaksu 🙂 Poczujcie jego ciepło, jasność, moc. Potem, w wyobraźni, zmniejszcie to słoneczko do wielkości piłeczki pinkpongowej i połknijcie. Umieśćcie je na środku klatki piersiowej, na wysokości splotu słonecznego. I zostańcie z uczuciem, kiedy blask słońca rozlewa się po waszym wnętrzu, poczujcie w sobie jasność i ciepło. Zostańcie z tym uczuciem…

Tego wprowadzenia do medytacji nauczył mnie buddyjski Mnich, na sobie poczułam, jak cudowną jest wizualizacją, dlatego postanowiłam włączyć ją do swoich zajęć. Z tego powodu od czasu do czasu karmię Was słoneczkiem.

Ostatnio jednak, po zajęciach podszedł do mnie chłopak:

-O co chodzi z tym słoneczkiem?- zapytał

-O uczucie relaksu, o rozluźnienie, wizualizację-odparłam

-Ale, nie rozumiem, jakie słoneczko? Czy chodzi o twój wisiorek, o takie słoneczko, jakie nosisz na szyi? Jakie słoneczko?????

Nie potrafiłam rozsądnie odpowiedzieć. Może zabrakło czasu, bo w zamieszaniu tuż po zajęciach wiele osób chce zamienić słowo, a może zabrakło z mojej strony determinacji, żeby wyjaśnić temat. Jednak, ta krótka rozmowa uświadomiła mi po raz kolejny, jak różne postrzeganie świata posiadamy. Jak trudno osobom osadzonym mocno w „realu” przenieść uwagę do swojego wnętrze, jak abstrakcyjnym wydaje im się jakiekolwiek „wnętrze”. Po co zatem mówić o połykaniu słońca!

Jesteśmy tak różni. Nie istnieje jedna ścieżka dotarcia ani jeden niezawodny sposób na odnalezienie drogi do swojego wnętrza. Może mi się nie udać, może się okazać, że nie będę potrafiła jasno wskazać kierunku. Ale zawsze staram się jak potrafię 🙂

unknown

Fotografie z pamięci

Nie oczekiwała już cudu. Nie, żeby go nie pragnęła, ale raczej już nie wierzyła. Nie, żeby nie działała: podczas każdej pełni prosiła Wszechświat o Miłość, prawdziwą i czystą. Czasami pytała Wiedźmę, swoją serdeczną Przyjaciółkę, kobietę, która ma pierwotną, głęboką wiedzę czy widzi coś w kartach? Czy jest w ogóle jeszcze szansa?

Proś i miej ufność, słyszała w odpowiedzi.

I Wszechświat jej wysłuchał. Pojawił się On, pokochał ją tak jak tego pragnęła, otoczył ramieniem i otulił czule kołdrą w zimną noc. Zaprosił do swojego życia, podzielił się marzeniami i przestrzenią wokół siebie.

A ona nie wierzyła. Nosiła w sobie wątpliwości, myśli podszyte strachem. Bała się zranienia, kolejnego rozczarowania, żalu, którego już by nie uniosła.

A jednak nie ma ścieżki pośredniej, nie można przecież trochę zaufać. Czuła, że musi odważyć się po raz ostatni, bo ten Mężczyzna zasługuje na szansę. Bo jeśli nie da sobie i jemu szansy, to zupełnie nic się nie będzie mogło wydarzyć.

Zaufała. Nie zostawiła sobie ścieżki powrotnej, weszła w to całą sobą i dzisiaj kocha i jest kochana. I wierzy…

IMG_7722.JPG

„Umysł zen, umysł początkującego”

To tytuł pięknej książki, Shunryu Suzukiego o praktyce i filozofii  buddyzmu zen. To jednocześnie określenie na cudowny, dziewiczy stan umysłu, który nie wie. Nie ma wydeptanej gotowej ścieżki, sposobu interpretacji, nie zna odpowiedzi, nie potrafi jasno zinterpretować.

Pielęgnuję w sobie taki umysł, wielość możliwych interpretacji wzbudza we mnie poczucie zakłopotania, dlatego nie potrafię ani nie chcę jednoznacznie odpowiadać na pytania. „Czy joga jest dobra na lędźwiowy kręgosłup?”, „Co to znaczy skupić się na sobie?”, „Jaka pozycja jest najlepsza do medytacji?”

Nie wiem. Jedyne co mogę zrobić, to przyłożyć Wasze pytania do własnej praktyki, potrzeć nimi o wrażliwe miejsca własnego wnętrza jak zapałką o draskę i sprawdzić czy rozpali się odpowiedzią.

Ostatnio, podczas zajęć usłyszałam, że „ja to już na pewno wszystko wiem, znam wszystkie odpowiedzi” na pytania dotyczące praktyki. Byłam zaskoczona, wydawało mi się, że jasno wskazuję drogę, że wyraźnie mówię czym jest joga, mówię, że nie istnieje ostateczny cel, że jest tylko (albo aż!) DROGA.

Im dłużej praktykuję, tym mniej wiem, ale tym więcej czuję. Wracam powoli na ścieżkę ducha, staram się słuchać siebie. Żeby odpowiedzieć na pytanie: „jakie mięśnie pracują w trikonasanie?” muszę w niej stanąć. Zwrócić zmysły do wnętrza, posłuchać komunikatów z ciała i poczuć, co się napina a co rozciąga. To samo jednak robię, kiedy pojawiają się trudne, życiowe sytuacje, kiedy zostaję postawiona wobec problemu z którym trudno mi sobie poradzić. Wtedy zatrzymuję się na moment, zadaję sobie pytanie „jak się z tym czuję?” „jakie uczucia się pojawiają?” i wsłuchuję się w odpowiedź z wnętrza. W konsekwencji, zawsze pojawia się rozwiązanie.

To mam na myśli, kiedy mówię: „nie myśl tylko czuj”. W swoim wnętrzu  znajdziesz wszystkie odpowiedzi.

img_6524

 

Jednocząc się z Wszechświatem

Za każdym razem staram się ukołysać Was, pomóc oderwać się, wycofać zmysły, wejrzeć w siebie. Sama przeżyłam kiedyś głęboki wgląd podczas zwykłego relaksu po jodze w fitness klubie, dlatego wiem, że To może się Wam przydarzyć.

Leżeliście w ciszy, utuleni dźwiękami muzyki podczas relaksu. Patrzyłam na Was i czułam przepływ Energii, w niezwykły sposób nawiedziło mnie uczucie Szczęścia, absolutnie nieuwarunkowane. Siedząc na macie i patrząc na Was, leżących i zrelaksowanych, czułam się strażnikiem tego spokoju.

To się po prostu czuje, kiedy kończymy, wstajecie i wychodzicie, wtedy wiem, że to uczucie szczęścia było dostępne dla wszystkich. W jakiś niezwykły sposób doświadczyliśmy tego samego, podzieliliśmy się Darami Wszechświata. Wczoraj Monia podeszła, przytuliła mnie. Wiem, że czułyśmy to samo. Kilka dni temu po jodze napisała Celinka, wczoraj wieczorem odezwała się Ania. Jestem Wam niezmiernie wdzięczna za te świadectwa, za Wasze myśli i odczucia, one gruntują mnie w przekonaniu, że doświadczanie Absolutu jest naszą wspólną przygodą. Jestem wdzięczna za to, że mogę to robić!

Namaste ❤

img_8255

Fotografie z pamięci

Po zmroku, tuż nad stawem rozpalił dla niej ognisko. Chciał, żeby było jej ciepło, kiedy będzie myła włosy. Stanęła nago w czerwonym świetle ognia, stawiając stopy w wiaderku wypełnionym podgrzaną przez niego wodą. Polewała się z małego garnuszka, namydliła ciało i włosy. Potem on stanął tuż obok i trzymając za rączkę niewielki rondelek, cienką strużką ciepłej wody obmywał jej skórę. Ciepło wody zmieszało się z ciepłem jego uczuć i stojąc w blasku ogniska, mając za sufit skłębione chmury a za ściany tatarak i wierzbę płaczącą, poczuła się najszczęśliwszą i najbardziej kochaną kobietą na świecie.

8138_937693152987505_860218844832963869_n