Maraton, w którego nie przebiegnę

Kacper zapytał ostatnio czy joga to naprawdę zatracanie ego? Czy o to  wlaśnie, chodzi, żeby przestać skupiać się na sobie? Oczywiście! Zapewniłam, właśnie to jest celem jogi…

Często mówię: „nie patrzcie w lustra, nie przyzwyczajajcie się do swojej wizji siebie”. Mówię też: „pogódźcie się z tym, że czasami coś się udaje, a czasami nie, taki dzień”. Jestem przekonana, że to właśnie jest sensem jogi, dotarcie do swojego prawdziwego ja, do Istoty, do Wnętrza. Dlatego często mówię Wam, żebyście byli dla siebie łagodni, żebyście nie wymagali od siebie zbyt dużo, żebyście akceptowali swoje słabości i nie zmuszali się do niczego. Chcemy przyjmować z wdzięcznością, a nie zmuszać się przemocą.

Ten rok był dla mnie trudny, w moim życiu zdarzyło się wiele nowych sytuacji, nastąpiło kilka, wyrazistych zmian. Coś się skończyło. Coś się zaczęło. Moja Energia skierowana została w bardzo osobiste przestrzenie, ku przetrwaniu, potem ku zaangażowaniu. Zaniedbałam treningi biegowe, ostatkiem sił przebiegałam 10 kilometrów, brakowało mi czasu i przestrzeni w życiu na tą aktywność. Jednak, od wielu lat startowałam w poznańskim maratonie, byłam pewna, przekonana, że również w tym roku, w październiku stanę na linii startu i przebiegnę metę przed upływem 4 godzin. W lipcu czułam pewną nerwowość, w sierpniu zaczęłam się bać, że nie jestem przygotowana, że muszę zacząć więcej biegać!!!! Zaczęłam się zmuszać, wywierać presję, nie słuchałam siebie, chciałam zadowolić ego.

To przyszło niespodziewanie, podczas praktyki jogi… Powiedziałam do Was: „nie zmuszajcie się do niczego, bądzcie dla siebie łagodni”. Pomyślałam w głębi ducha: co ja właściwie robię sama sobie, dlaczego zmuszam się do tego maratonu, dlaczego nie słucham siebie??? W jednej chwili zrozumiałam, że powinnam pozwolić sobie na odpoczynek, że nie powinnam się zmuszać do startu, powinnam czule się sobą zaopiekować.

Kiedy podjęłam decyzję, że nie wystaruję poczułam się naprawdę wolna, opanowało mnie niezwykłe uczucie radości! Nie z tego powodu, że nie będę zmuszać się do tak dużego wysiłku, ale dlatego, że posłuchałam siebie. Zrozumiałam, że za bardzo przywiązałam się do swojej wizji siebie, że chciałam wywrzeć presję, podtrzymać swoje wyobrażenie i tradycję. Udało mi się jednak odsunąć ego, dać sobie wolność i przestrzeń i kiedy znalazłam w sobie odwagę na to, żeby się poddać poczułam się z cudownie!

1925a

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s