Ludzie

image

Dzisiaj chwilę o ludziach, o wpływach kultury i o naszym postrzeganiu świata, o tym, że wszystko jest względne i zależy w dużej mierze od kontekstu… Po powrocie z ABC nocleg w Pokharze. Nie był rezerwowany wcześniej, bo nie bardzo można było określić daty krańcowe. Ale, hotel namierzony, niedrogi i ładny, sympatyczny właściciel. Po podróży wesołym autobusem, w oparach kurzu i zmęczenia staję przed hotelem i marzę o prysznicu, a właściciel wychodzi, rozkłada ręce i mówi: hotel jest pełen, nie ma miejsca. Z jednej strony, nie ma tragedii, Pokhara jest całkiem duża, coś się na pewno znajdzie, jednak zmęczenie musiało wymalować na mojej twarzy wyraz rozczarowania. I wtedy znajduję się nagle w rękach matki właściciela starszej, serdecznej pani, ona zabiera mnie ze sobą, sadza na łóżku, częstuje najbardziej na świecie soczystym jabłkiem i mimo, że nie porozumiewamy się w żadnym wspólnym języku, czuję że chce się o mnie zatroszczyć. Syn właściciela mówi do mnie: „Naprawdę mi przykro”. Na początku nie rozumiem, nie bardzo wiem o co im chodzi. On jednak mówi dalej: „przykro nam, że nie mamy wolnego pokoju”. Ja bagatelizuję sprawę i mówię: To dobrze dla Was, macie pełen hotel, biznes is biznes, trzeba się cieszyć. A on na to zasmucony: „Nie, to nie jest dobrze. Kiedy Ty przychodzisz do nas, my powinniśmy Cię przyjąć. Bardzo nam smutno, że nie mamy dla Ciebie pokoju”.

image

Taka jest chyba prawdziwa natura mieszkańców wschodu, chcą zrobić biznes, ale chcą się jednocześnie zaprzyjaźnić i są przy przy tym ciągle dobrymi, życzliwymi ludźmi.

image

Dzisiaj wyjazd do Bhaktapur, centrum kulturalnego Nepalu. Jest to miasto, którego najstarsza część wypełniona świątyniami, domami mieszkalnymi i w której stoi Pałac Królewski, została zamieniona w muzeum, choć jednocześnie życie w małych kamieniczkach toczy się jak setki lat temu. Wchodzę do autobusu, dziewczyna siedząca naprzeciw wejścia pięknie się uśmiecha i zapraszającym gestem wskazuje wolne miejsce obok siebie. Oczywiście, siadam obok niej, myśląc, że będę miała nepalską znajomą, piękną, czarnowłosą i kolorowo ubraną. Jak tylko zajmuję miejsce obok niej, czuję jak kładzie mi gorącą dłoń na kolanie. Lekko mnie zatyka, robię jednak głupią minę i pytam dokąd jedzie. A ona, przesuwa swoją rękę, po moim udzie, wyraźnie w górę i ni w ząb nie porozumiewając się po angielsku patrzy mi głęboko w oczy. W końcu odzyskuję kontrolę nad umysłem i ciałem, szybko wstaję i jakby nigdy nic, zmieniam miejsce. Na nodze jeszcze przez dłuższy czas piekące ciepłem jej dłoni miejsce…

image

Zwiedzanie Bhaktapur jest niezwykłe. Z jednej strony budynki, pałac i świątynie, zamienione w muzea, z drugiej strony, ludzie, którzy jakby w żywym skansenie, od wieków żyją i wykonują swoje proste czynności jak suszenie ryżu, wypalanie ceramiki, czy prowadzenie przydomowych warsztatów.

image

Wstęp na teren Starego Miasta jest płatny, na początku myślałam, że to co mnie otacza, to zwykła inscenizacja. Okazało się jednak, że mieszkańcy niezmiennie żyją swoim rytmem i tylko, otoczenie lekko się zmienia i turyści przyglądają się ich codzienności z zainteresowaniem.

image

Z tłumu wyłapałam chłopaka. Koszulka ze swastyką, symbolem szczęścia i pomyślności, wywodzącym się przecież właśnie stąd, z Azji. Nie jestem pewna, czy w niektórych krajach Europy, za takie obnoszenie się z tym symbolem, nie można wylądować nawet w więzieniu. Wszystko jest względne, zależy od kontekstu kulturowego, nie istnieją żadne prawdy obiektywne. Na koniec, dosiadłam się do dwóch dziadków w Bhaktapur, żywo o czymś rozmawiających. To zdjęcie dedykuję wszystkim moim ukochanym uczestnikom zajęć jogi, którzy twierdzą, że Malasana z piętami na ziemi jest w pewnym wieku nie do zrobienia 😊.

image

I jeszcze rikszarz. Uległam namowom. Wsiadłam do małej budki, napędzanej przez rowerzystę. I nigdy więcej tego nie zrobię. Było mi tak głupio, że ten niemłody już pan, musi się męczyć, żeby zawieźć dwa leniwe tyłki na dworzec autobusowy! Kilka razy chciałam zsiadać i mu pomagać… Nigdy nie będę królewną w lektyce…

image

W kontekście tych kilku różnych historii, mam jedną, nienową i pewnie niezbyt oryginalną refleksję: Kocham ten świat, który jest tak cudownie różnorodny, który mnie zaskakuje, zachwyca i wzrusza. Pielęgnuję w sobie wrażliwość, żeby nie pozostać obojętną na cierpienie i zdolność do zauważania piękna, które przychodzi mi podziwiać.

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s