Eklektyzm religijny

image

Lubię myśleć o sobie, że jestem eklektyczna religijnie. Biorę ze wszystkich religii, z literatury, nauki i filozofii to, co ze mną współgra i tworzę własną, duchową przestrzeń. Myślę, że jeśli coś człowieka prowadzi do Boga, albo sprawia, że staje się lepszy, to jest to bezsprzecznie dobre.
Wczorajszy wieczór spędzony na placu Hanuman-dhoka Durbar Square. To przestrzeń, na której mieści się najwięcej zabytkowych świątyń hinduistycznych. Wokół gwar, setki turystów, pielgrzymów, handlarzy i żebraków, dziesiątki samochodów, skuterów i rowerów. Jedno wielkie zamieszanie. Gubię się w tym zgiełku, nie potrafię się odnaleźć, skupić, nic mi się nie podoba, jeden wielki jarmark. Ale, miejscowi, w tym zamieszaniu odnajdują swoje ścieżki, idą do konkretnego ołtarza, kłaniając się wznoszą ręce, nakładają na czoło znak błogosławieństwa, obsypują głowę płatkami kwiatów. Kobiety, mężczyźni i dzieci, wszyscy wiedzą po co tu przyjechali. Zwłaszcza, że to Tihar, nie tylko święto Brata i Siostry, również pierwszy dzień nowego roku!

image

Mnie jednak atmosfera nie wciąga. Gwar, brak możliwości skupienia, wszystko to odbieram jako powierzchowne, niepogłębione. Sadu, starcy, a w zasadzie mędrcy, w pomarańczowych strojach, pokazują turystom swoje długie zdredowane brody i pozują do fotografi za pieniądze.

image

Mam pełną świadomość, że niewiele z rytuałów w pełni rozumiem, ale i tak odbieram wszystko w okół jak rodzaj wesołego miasteczka.

image

Dzisiaj wizyta w Swayambhu to zespół buddyjskich i hinduistycznych świątyń. Wszystko wygląda inaczej, jest cisza, a w zasadzie w tle snują się mantry, atmosfera skupienia, mimo, że również sporo turystów i lokalnych pielgrzymów. Są tu też handlarze, ale mniej natarczywi, nie ma samochodów, ale za to psotliwe małpy. Siadam pomiędzy ołtarzami, zamykam oczy, słyszę gołębie, dźwięki obracanych młynków modlitewnych, gwar wielojęzycznych rozmów, w nic jednak się nie zagłębiam. Przez chwilę jestem tylko tu i teraz. Nie myślę, nie czuję, nie oglądam, chłonę i przyjmuję. Kiedy otwieram oczy przechodzi lokalny pielgrzym, uśmiecha się do mnie szeroko i mówi po angielsku: „Tak, to doskonałe miejsce na medytację”. Każdy znajduje coś dla siebie. Opuszczając teren świątynny napotykam na znak:

image

Czy nie jest tak, że wszystkie religie zmierzają w tym samym kierunku, nierzadko wykorzystując te same symbole? I tylko ludzie wykrzywiają to przesłanie i szukają w nich bardziej siebie niż Boga?

image

Wracając, przyglądam się barwnie ubranej kobiecie, piękne, długie, kruczoczarne włosy, wyraziste oczy, różowe sari, dźwięczące bransoletki, poprostu piękna. Ona przygląda się mi, widzę to wyraźnie, myśli pewnie: blada cera, jasne włosy…… Przechodząc obok siebie uśmiechamy się serdecznie…

image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s